Ekologia środowiska w kontekście takich gałęzi przemysłu ciężkiego, jak na przykład wydobycie węgla brunatnego czy czarnego, a także górnictwo naftowe, wymaga skoncentrowanego na szybkich rozwiązaniach współdziałania wielu ekspertów – to są fakty. Polska za sprawą skoku gospodarczego zaczyna dołączać do niechlubnego grona liderów w zanieczyszczaniu przyrody. Szybkie rozwiązania powinny mieć jednak długofalową skuteczność, ponieważ ekologia środowiska wymaga odpowiedzi na problemy, które nie pojawiły się dziś, lecz istnieją od dawna, być może już od pierwszych lat XVIII – wiecznej rewolucji przemysłowej.
Wzmożona uwaga, jaką ostatnimi czasy wzbudza ekologia środowiska, wynika nie tylko z apelu „zielonych”. Ekologia środowiska rządzona jest prawami najsilniejszych argumentów: ekonomii. Wzrost eksploatacji branży energetycznej powoduje silny nacisk, aby hamować już na starcie możliwość silnej degradacji natury. Do zagrożeń związanych z emisją pyłów i gazów, powodujących efekt cieplarniany, należy dodać niszczenie biosystemów wodnych, czego autorem jest górnictwo naftowe.
Biodegradacja, ginące gatunki, spadek jakości wody i planktonu tam egzystującego zaburza cały cykl życia – złożony łańcuch pokarmowy – mórz i oceanów, na których prowadzi się odwierty w celu wydobycia ropy – to są zasmucające fakty. Polska nie posiada morskich platform generujących aż tak ogromne szkody, istnieje jednak silne lobby po temu, by rozwijać górnictwo naftowe. Poszukuje się usilnie złóż i z pewnością nic nie powstrzyma tworzenia platform wiertniczych. Wygrywają ekonomiczne prawidła i fakty. Polska ma szansę rozwoju równoległego ze wzrostem szkodliwości ekologicznej. Nie wiadomo, komu, na jak długo to się opłaca.